10.10.2016

Rosyjska recenzja spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam”

Zachęcamy do lektury jednej z najnowszych recenzji spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” w reżyserii Eugeniusza Korina.

„Wieczny widz”

Jak pozostać sobą w każdych okolicznościach

Spektakl „Zagraj to jeszcze raz, Sam” na podstawie głośnej sztuki Woody’ego Allena na scenie warszawskiego Teatru 6.piętro, zdaje się, żyje poza czasem i przestrzenią. Humor w towarzystwie sentymentalnych monologów głównego bohatera, a także wspaniała gra aktorów zmuszają widza nie tylko śmiać się do łez, ale i rozmyślać.

Główny bohater Allan Felix (Kuba Wojewódzki) rozpacza, ponieważ rzuciła go Nancy, z którą przeżył całe dwa lata. Czekający go rozwód przeraża go i nie pozwala poważnie pomyśleć o przyszłości. Szuka pociechy u swoich przyjaciół – szczęśliwego małżeństwa Dicka (Michał Żebrowski) i Lindy (Aleksandra Hamkało). Każde z nich daje mu rady i rekomendacje na miarę swojego doświadczenia życiowego.

     7165

„Musisz wyjść z domu”

Przyjaciele, żeby wyprowadzić kolegę ze stanu melancholii, postanawiają poznać go z dziewczyną. „Musisz wyjść z domu” – mówi Dick. „W ciągu ostatnich dwóch lat ani razu nie spojrzałem na inną kobietę. Wyszedłem z wprawy” – odpowiada Allan, cały czas czując jeszcze przywiązanie do swojej dziewczyny. „Zainwestowałeś swoje emocje w akcje, które straciły na wartości, poleciały w dół na łeb, na szyje. Co wtedy powinieneś zrobić? Reinwestować… w coś bardziej stabilnego… w coś z długoterminową stopą zwrotu” – udziela mu fachowej rady przyjaciel-biznesmen. „Żeby mi się teraz chociaż trochę podniosło na duchu, to ona musi być cholernie ładna” – odpowiada on. Jak wiele człowiek myśli o sobie! Jego drugie „ja” myśli o sobie jako kimś w rodzaju Bogarta, a ten godzien jest dziewczyny wyłącznie wyższej klasy. Według niego to powinna być blondynka z długimi włosami i dużym biustem, nosząca krótkie spódniczki. Na co Linda zauważa: „Dziewczyny, które ci się podobają, zazwyczaj nie grzeszą intelektem”. Allan nie zgadza się też jednak na telefonistki i sekretarki, których w weekendy pełno na plaży.

Kontakt z przyjaciółmi pomaga mu lepiej zrozumieć siebie i swój świat wewnętrzny. Może i nie podąży za ich wszystkimi radami, jednak granice jego świata się znacznie rozszerzą i problem, z powodu którego bohater cierpi, nie będzie mu się wydawać już tak ogromnym. Ale on już zasmakował w swojej roli i strasznie mu się podoba, że ktoś się o niego troszczy, i nie chce już wychodzić z roli cierpiętnika, by tylko wciąż i wciąż dostawać swoją „porcję lodów” pod postacią uwagi i miłości.

7348

Bogart – mój ideał

Allan Felix jest krytykiem filmowym, pisze recenzje filmów. Jeden z aktorów filmu „Casablanca” Humphrey Bogart wywarł na nim tak silne wrażenie, że zaczął dość często pojawiać się Allanowi pod postacią zjawy. Zdaje się, że niezręczny i trochę dziwaczny Allan postawił sobie za ideał człowieka kompletnie od siebie odmiennego – zarówno jeśli chodzi o charakter, jak i temperament. Nic dziwnego, że chciałby być podobny do Bogarta – pewny siebie, silny, zdecydowany. Reżyser idealnie do roli Bogarta dobrał aktora Daniela Olbrychskiego. Kto też by i zrezygnował z takiego, mówiąc współczesnym językiem, coucha! Za plecami aktora, który zaczął swoją karierę w wieku szesnastu lat, ponad 180 zagranych ról. I nawet cechy, które na początku wydaje się być obce Allanowi, pod przewodnictwem Bogarta, odkrywa w sobie i pomagają mu iść po właściwej drodze. Allan sam siebie przekonuje, że Bogart to jego ideał. Jednak Linda, która bardzo współczuje przyjacielowi i wszelkimi sposobami chce mu pomóc, nie zgadza się z nim, przekonuje go, że nie należy się z nikim porównywać. Rady Humphreya Bogarta, mające na celu korektę relacji Allana z Lindą, brzmią twardo: Źle się zabierasz do dzieła, mały. Dajesz jej przewagę zanim jeszcze się zaczęła gra”.

To właśnie Linda odsłania mu prawdę: „Jesteś inteligentny, zabawny, a nawet romantyczny, tylko, że musisz w to uwierzyć. A ty nakładasz na siebie maskę, jak tylko spotykasz dziewczynę. ci powtarzam – bądź sobą. I dziewczyna się w tobie zakocha”. „Nie jestem Bogartem! I nigdy nie będę Bogartem” – przyznaje sam przed sobą Allan. – „Każdy nim jest. Przynajmniej czasami. Cały sekret w tym, żeby nie być tobą, tylko sobą”.

Zjawa Bogarta wspiera go w tym: „Kiedy przestałeś się zgrywać, napaliła się na ciebie całkiem niezła babka. Zawsze przedtem myślałeś, że nie nadajesz się do tych rzeczy”.

6296

Głos wewnętrzny

Reżyserowi spektaklu Eugeniuszowi Korinowi niezwykle ładnie udało się wydobyć główną myśl: gdy człowiek zaczyna słuchać swojego wewnętrznego głosu i za nim podążać przestaje być śmiesznym i wygląda na dorosłego. Bogart to właśnie ten głos wewnętrzny, który pomógł bohaterowi wyjść ze stanu depresji, przestać łykać aspirynę i starać się wszystkim podobać jak na rozmowie o pracę. Linda, która choć przyznaje, że ma masę kompleksów, cały czas udziela bohaterowi właściwych rad. Przekonuje Allana, że to nie on powinien się starać im spodobać, tylko one jemu. I choć zarówno ona, jak i on chodzą na konsultacje do psychoanalityków, to sami sobie nawzajem pomogli lepiej od wszelkich lekarzy. Nauczyć się cenić samego siebie czasami jest bardzo trudno. I tylko ten, kto chce wam bezinteresownie pomóc, ostatecznie pomoże również sobie samemu. To właśnie zrobiła Linda. Pod koniec spektaklu wyjaśniła sobie własne relacje z Dickiem i razem z nim leci do Cleveland, z czego jej mąż jest szalenie rad. Wcześniej nigdy nie brał jej ze sobą. Pod wpływem tej relacji zmienili się wszyscy bohaterowie.

Szukajcie dla siebie dobrych przyjaciół i dobrego towarzystwa. Tylko wówczas macie szansę zmienić swoje życie na lepsze, jednocześnie pozostając przy tym samym sobą.

Jelena Smirnowa

Z języka rosyjskiego przełożyła Agnieszka Sowińska.
Tekst ukazał się w czasopiśmie „Kadrowyj menedżment”.

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.