22.02.2017

W 25. rocznicę śmierci Tadeusza Łomnickiego

Mija dziś ćwierć wieku od śmierci Tadeusza Łomnickiego, jednego z najwybitniejszych aktorów w historii polskiego teatru i kina.

Z tej okazji publikujemy wspomnienie Eugeniusza Korina o Tadeuszu Łomnickim.

W 25. rocznicę śmierci Tadeusza Łomnickiego

W 1992 roku przeżyłem najważniejszą dla mnie podróż artystyczną, nasyconą najmocniejszymi emocjami i najgłębszymi odkryciami. Czym więcej czasu mija od tamtego okresu, czym więcej teatralnych prac za mną, tym lepiej pojmuję, jakim niepowtarzalnym, na granicy cudu zdarzeniem była praca nad „Królem Learem” z Tadeuszem Łomnickim…

Powiedzieć, że Łomnicki był aktorem wybitnym, niepowtarzalnym – to tak jakby nic o nim nie powiedzieć. Nawet określenie Go jako aktora genialnego, co według mnie jest stwierdzeniem absolutnie oczywistym – bo nie było dla Niego rzeczy niemożliwej do zagrania, czy to od strony emocjonalnej, intelektualnej czy formalnej – i tak oddaje tylko część prawdy o tym Kim i Czym był Łomnicki dla Teatru. I nie chodzi mi o teatr w Polsce, czy na świecie.

Nie, mówię o Teatrze, jako zjawisku ludzkiej ekspresji. Sztuka Tadeusza Łomnickiego nadała temu zjawisku jeszcze jeden wymiar.

Piszę te słowa z całą świadomością, że przemówią one tylko do tych, już teraz nielicznych, którzy mieli szczęście zobaczyć Tadeusza na scenie teatralnej, na żywo. Bo ani filmy, w których grał, ani nawet teatry telewizji z Jego udziałem nie oddają tego niemal chemicznego procesu, który zachodził między Nim, Jego grą a widzami. Ważną częścią tego procesu była radość obcowania z nienazwanym…

Drogi Tadeuszu, Kochany Tadzio, dziękuję że byłeś z nami przez chwilę…

Eugeniusz Korin

(Zdjęcia pochodzą z albumu „Tadeusz Łomnicki. W stronę Leara”. Zdjęcia, wybór i kompozycja: Mariusz Stachowiak)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.